Jadłospis

(…) Polskość to wciąż tradycja, historia, terytorium, obyczaje,  kultura, język, pamięć, a nawet kuchnia i symbole.  Ale w obecnych czasach, to przede wszystkim interes narodowy. O tym jeszcze nie mówiliśmy. A on obecnie jest najważniejszy. Właśnie,  interes narodowy, jako podstawowa kategoria obrony polskości. Obrona tego, co przez wieki wypracowywały pokolenia, całe generacje naszych dziadów i pradziadów,  a więc głównie obrona wolności, suwerenności i niepodlegości, jak też kultury, wiary, godności i dumy narodowej.

Czy współczesna władza dba o te wartości? Czy chroni swój naród przed zniewoleniem i nieustającym kolonizownaiem umysłów? Czy w relacjach międzynarodowych dba o zachowanie siły i dobrze chroni nasze granice? Czy szczególnie teraz, kiedy trwa wojna na Ukrainie, polska władza wystaraczająco dba o polskie interesy narodowe, czy raczej niewolniczo ugina kark przed potęgą państw trzecich? Nie na każde pytanie padnie godna polskości odpowiedź. Coraz donioślejsze jawią się głosy w naszym kraju, mówiące o tym, że wręcz niewolniczo pozbywamy się prerogatyw polskości. Nie rozumiemy np. głoszenia przez prezydenta nie do końca jasnej unii polsko-ukraińskiej, bez zasięgania w tej materii opinii publicznej.   Nie rozumiemy takiej postawy bez uprzedniego wyjaśnienia roli takich ukraińskich organizacji politycznych i wojskowych jak Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Uraińska Powstańcza Armia w dokonywaniu masowych mordów na Polakach w latach 1939-1947 na Kresach, w trakcie straszliwego ludobójstwa. Nasze władze powiny już dawno rozstrzygnąć problem odpowiedzialności za tamte zbrodnie w postaci odpowiedniej ustawy, która penalizowałaby, czyli uznałaby dokonane przez OUN i UPA mordy za zbrodnicze, a które powiny być przez prawo ścigane do skutku. A nie są ścigane.   

Proszę mi tylko nie mówić, że to nie pora na sprawiedliwość, kiedy na Ukrainie leje się krew. I proszę nie oblewać pomyjami autora tych słów tylko dlatego, że domaga się prawdy. Bo autor tych słów uważa, że zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce, to dobra pora, by potępić zło w całej rozciągłości  i pokazać światu, że zarówno Polska jak i Ukraina mają wystarczająco dużo siły i odwagi, by się z tym problemem raz na zawsze uporać. Tymczasem na Ukrainie nadal kwitnie kult Bandery, jednego z największych zbrodniarzy II wojny światowej i wciąż stawia się pomniki i nazywa ulice imionami innych morderców Polaków. W takiej sytuacji snucie wizji unii polsko-ukraińskiej staje się symbolem obrazy dla milionów Kresowian, którzy przeszli przez piekło ludobójstwa.  Tym bardziej, że teraz, kiedy toczy się wojna, w mieście Izium, jedna z ulic znowu została nazwana imieniem Bandery. A marsze banderowców wciąż nie ustają.  Tak więc Ukraińcy robią, co chcą, ignorując polskie cierpienie i nie patrząc na polską wrażliwość. I gdzie tu  jest głos polskiego rządu? Gdzie polski interes narodowy? Nie słyszę i nie widzę. To znaczy, że źle się dzieje z polskością. I to nie tylko w tej materii.    

*******************************************************
OBYWATEL A WŁADZA I PAŃSTWO

( poniższe wpisy obejmują czas sprzed 2013 r. )

Coraz częściej obywatel zastanawia się jak w tym skomplikowanym świecie powinien się odnosić do władzy i państwa, a w szczególności do władzy swojego kraju. Na temat relacji między obywatelem a władzą, mądrzy ludzie, uczeni, badacze, filozofowie, socjologowie napisali tysiące ważnych książek. I nadal piszą. Bo to zasadniczy i główny problem istnienia państwa. Obywatel a władza. Obywatel a państwo. Truizmem byłoby stwierdzenie, że władza ma służyć swojemu ludowi, a więc i każdemu obywatelowi. W mądrze zorganizowanym kraju władza słucha swojego ludu i wyciąga odpowiednie wnioski. Jak słucha i jakie wyciąga wnioski? Po pierwsze pozwala mówić. Nie przerywa. Nie karze za mówienie. Nie tępi i nie znęca się nad mówiącym. Nie odbiera mu głosu. I nie wsadza do więzienia. Przy czym pojęcie więzienia nie należy rozumieć dosłownie. Bo jeśli władza wsadza obywatela do więzienia tylko dlatego, że nie podoba się jej to, co obywatel mówi, to taka władza staje się dyktatorska, wręcz totalitarna, a więc szkodliwa. I należy się jej jak najszybciej pozbyć. Ale są inne więzienia, nie tylko te za żelaznymi kratami. I one są równie groźne, jak te za kratami. A czasami groźniejsze, bo nie tylko ograniczają nas fizycznie, ale zabijają w nas odwagę, szczerość, prawdę, niszczą dobre intencje, likwidują intelektualną i duchowa aktywność, anihilują wyobraźnię. Są więzienia psychiczne, moralne, społeczne, czyli takie, które zamykają obywatelowi drogę do prawdy, blokują jego rozwój, degradują wartości, powodują, że obywatel czuje się zamknięty w swoich myślach, niedopuszczony do społecznego obiegu. Nie pozwólmy przede wszystkim, by żadna władza nie narzuciła nam swego obrazu świata, jako obrazu państwa. Władza to jeszcze nie państwo. Krytyka władzy, to nie krytyka państwa. Można państwo szanować, a władzy nie kochać. Nieraz obywatel krytykuje władzę tylko dlatego, że działa ona przeciwko własnemu państwu, okrada to państwo, prowadzi do bankructwa, kłamie, oszukuje, sieje terror lub po prosu lekceważy obywateli. I wtedy obywatele mają nie tylko prawo, ale mają wręcz obowiązek zaprotestować przeciwko takiej władzy, na jej różnych zresztą szczeblach, centralnym i lokalnych. Bo taka władza staje się szkodnikiem. Mądra władza nie zakazuje mówienia, nie wprowadza cenzury, nie blokuje myślenia, tylko słucha i mądrze wykorzystuje płynącą z ust ludu, obywateli, wiedzę. Poruszyła mnie bardzo ostatnio sytuacja Pani Małgorzaty Sołtysiak, którą już tydzień temu „Warszawska” zaprezentowała. To aktywna, twórcza, mądra i pełna pasji działaczka społeczna z Kielc. Jak już wiadomo, do niedawna pełniła funkcję wiceprzewodniczącej zarządu Stowarzyszenia Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego. I oto nagle, ni stąd ni z owąd, przestała tą wiceprzewodniczącą być. Co się takiego stało? Co takiego uczyniła, że poza jej plecami, wyrzucono ją z gremium kierowniczego. Stowarzyszenie to jeszcze nie państwo. I nie wielka władza. Ale to znak, że w państwie coś się psuje. Odbył się nad nią sąd kapturowy i Małgorzata Sołtysiak została potraktowana jak śmieć, którego można się pozbyć w każdej chwili. W mądrze rządzonym państwie nie odbywają się sądy kapturowe. Nie linczuje się obywatela tylko dlatego, że inaczej myśli. To, co uczyniono z p. Sołtysiak, poraża i gniewa. Bo jest niesprawiedliwe i głupie. Bez sensu. Taki sposób traktowania człowieka świadczy o prymitywnych gustach i złej woli. Do tej pory p. Sołtysiak nie wie, w czym zawiniła. Nikt nie zaprosił jej na zebranie. Nikt nie powiadomił, że odbędzie się nad nią jakiś sąd. Dowiedziała się o wszystkim przez przypadek. Dodajmy, że była współtwórczynią tego Ruchu. O usunięciu z zarządu dowiedziała się od dziennikarzy. Rozumiem jej rozgoryczenie i żal. Została wyrzucona, jak się domyśla, zapewne tylko dlatego, że krytycznie się wypowiedziała o wystąpieniu prezydenta Dudy w Kielcach, w trakcie obchodów 70.rocznicy pogromu kieleckiego, kiedy to prezydent Duda oskarżył w dużym stopniu mieszkańców miasta, którzy jakoby mordowali Żydów. Z taką interpretacją Małgorzata Sołtysiak się nie zgadza i powiedziała to publicznie. Nie zgodziła się, by obarczać Kielczan odpowiedzialnością zbiorową za niepopełnioną zbrodnię. Zamknięto jej usta za to, że ośmieliła się mieć inne zdanie niż prezydent. Właśnie w tym momencie stajemy wobec problemu odpowiedzialności obywatela za swoje państwo, region, miasto. Czy obywatel ma prawo zająć stanowisko. Czy ma prawo wypowiedzieć swój sąd, opinię, wyrazić własne zdanie. O władzy i państwie. Oczywiście, że ma. Tylko, że od razu staje wobec represji. I to jest już nie do zaakceptowania. Państwo i jego instytucje nie mogą niszczyć obywatela. Nie mogą mu zamykać ust. Bo to prowadzi prostą drogą do degeneracji władzy i upadku państwa. Źle się więc dzieje w państwie duńskim, jakby powiedział Szekspir. I na koniec kilka mądrości ludowych i naukowych, by możni naszego kraju nieco otrzeźwieli. : „Wszystko, co zgubę przynosi i psuje, to zło, a to, co ocala i przynosi pożytek, to dobro”. ( Platon) „Marne to państwo , co jednemu tylko służy”. (Sofokles). „Nie polityka powinna rządzić ludźmi, lecz ludzie polityką”.(Napoleon Bonaparte). „Polityka jest rzeczą zbyt poważną, aby pozostawić ją w rękach polityków”. (Charles de Gaulle).„Ojczyzna jest tam, gdzie wolność” (Pompejusz Wielki). Szanuj swoich obywateli, inaczej będą tobą gardzić”. Arystoteles”. „Kto chce się uwolnić od prawdy, najczęściej dusi ją słowami”. (Tomasz Mann). Niech te mądrości będą przestrogą przed pychą, bo pycha kroczy przed upadkiem. Przestrzegamy, bo kochamy nasze państwo. I chcemy w nim żyć godnie, bez upokorzeń i zdrad. Jeszcze pora, by się powstrzymać od zła i uciec przed pychą.