Opinie o książkach

Wzięte ze strony Insytutu Książki:prof. Dorota Heck

Stanisław Srokowski (ur. 1936) – prozaik, tłumacz, poeta, publicysta. Urodził się w miejscowości Hnilcze w województwie tarnopolskim II RP.

W dzieciństwie ocalał z rzezi na Wołyniu, co pozostawiło trwały ślad w jego pamięci, kształtując szczególną wyobraźnię i wrażliwość na cierpienie. Po wojnie mieszkał na Ziemiach Zachodnich (woj. szczecińskie, ziemia lubuska, a następnie Dolny Śląsk – Legnica i Wrocław). Będąc absolwentem polonistyki Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu, początkowo pracował jako nauczyciel, a następnie dziennikarz. W 1968 i 1981 roku był zwalniany z pracy z przyczyn politycznych. Na początku lat dziewięćdziesiątych wykładał na Uniwersytecie Wrocławskim. Działał w Towarzystwie Uniwersytetów Ludowych, NSZZ Solidarność, następnie w Solidarności Walczącej. Doradzał NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych, współtworzył wiele inicjatyw społecznych, m.in.: wrocławski Regionalny Komitet Porozumiewawczy Związków Twórczych i Stowarzyszeń Naukowych, Instytut Wincentego Witosa, Towarzystwo Polsko-Greckie we Wrocławiu. Pisarz aktywny w sprawach publicznych, a zarazem dbający o niezależność, zajmuje osobne miejsce w życiu społecznym. Wskutek swojej indywidualistycznej postawy Srokowski nie pozwala się zakwalifikować do żadnego z głównych obozów politycznych.

W poezji, na której koncentrował się w latach sześćdziesiątych, publikując w czołowych oficynach, takich jak: Wydawnictwo Literackie, Czytelnik, Ossolineum, PIW, zmierzał do swobodnego rozwijania inspiracji płynących z modelu poezji lingwistycznej. Tworzył ją we Wrocławiu Tymoteusz Karpowicz, który wywodził się z Wileńszczyzny, czyli również ze Wschodu. U obu twórców można dostrzec reminiscencje utraconych pejzaży dzieciństwa i przetransponowane artystycznie ślady traumatycznych doświadczeń z lat drugiej wojny światowej. Srokowski-poeta dopuszczał do głosu fragmenty mowy, pochodzące z różnych, także krytycznych, okresów życia bohatera lirycznego, przynoszące okruchy wspomnień i łączące je z motywami współczesnej codzienności.

Obecnie znany jest przede wszystkim jako prozaik. Poetyka jego prozy ewoluowała. W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych bywał zaliczany do eksperymentatorów, zwolenników afabularności, awangardzistów (przede wszystkim ze względu na powieść Chrobaczki – metafikcja, czyli powieść przygodowo-podróżnicza – 1989), podczas gdy w ostatnim ćwierćwieczu posługuje się „przezroczystym” stylem oraz chronologicznie komponuje narrację, aby starannie w opowiadaniach (Nienawiść – 2006, Strach – 2014) i w sadze kresowej (Ukraiński kochanek – 2008, Zdrada – 2009, Ślepcy idą do nieba – 2011) oddać zapamiętane fakty, a także utrwalić staranny, wolny od jakiejkolwiek dozy pospolitości lub wulgarności, język przedwojennych polskich mieszkańców Wołynia lub Podola. Diametralnie inna jest polszczyzna bohaterów powieści z kluczem, takich jak Samotność – 2008, Barbarzyńcy u bram – 2012, Spisek barbarzyńców – 2015, o degradacji moralnej dzisiejszych elit. Narrator posługuje się groteską, ironią, retoryką pamfletu, postaci zaś używają kolokwializmów i wulgaryzmów. Brzydota, prymitywizm, słowem – nicość estetyczna i moralna w naszej współczesności zostaje ukazana w karykaturalnej formie.

Odrębnym nurtem pisarstwa Srokowskiego są erotyki i związane z zainteresowaniem się autora kulturą grecką, Opowiadania miłosne, w których obserwacje psychologiczne nie budzą kontrowersji. Afirmacja wartości hedonistycznych oraz klasycznego kanonu piękna pozwala nabrać dystansu do tragicznej, naznaczonej skutkami totalitaryzmów XX wieku i skrajnych nacjonalizmów, przeszłości mieszkańców dawno utraconej Rzeczypospolitej Obojga Narodów i do zagrożeń dla tradycji, jakie niosą projekty kulturowe nowej lewicy.

Do 1983 roku pisarz należał do Związku Literatów Polskich, ale po jego rozwiązaniu na tle represji stanu wojennego, już nigdy nie włączał się w działalność później zakładanych organizacji środowiska literackiego. Należy jedynie do Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich, przekładając literaturę z języka greckiego.

Stanisław Srokowski ma duży dorobek pisarski: tomy poezji (Ścięte ptaki – 1967, Cztery pory domu – 1980, Świadectwo urodzenia – 1981 i in.), prozy literackiej (Przyjść, aby wołać – 1976, Duchy dzieciństwa – 1985, Repatrianci – 1988, Płonący motyl – 1989, Czas diabła – 1999 i in.), sztuk teatralnych i tekstów słuchowisk radiowych, przekładów, prac popularnonaukowych, a także literatury dziecięcej. Ważną i wznawianą książką jest biograficzna praca Skandalista Wojaczek (1999). Obszerne opracowanie monograficzne Hnilcze – prawda, pamięć i ból (2013) zasługuje na uwagę nie tylko ze względów literackich, lecz zwłaszcza z powodu walorów poznawczych.

Wśród krytyków literackich, którzy komentowali książki Stanisława Srokowskiego, pojawiały się dziesiątki nazwisk różnych generacji oraz środowisk, m.in.: Krzysztofa Masłonia, Bogdana Owczarka, Anety Mazur, Jerzego Gizelli, Macieja Urbanowskiego, Marcina Hałasia.

Na kanwie opowiadań ze zbioru Nienawiść, wyróżnionego przez Kapitułę Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza (2007), powstawał pierwotnie scenariusz filmu Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski, 2016). Jest laureatem wielu nagród, m.in. im. Stanisława Piętaka. Mieszka we Wrocławiu.

– Dorota Heck

„CISZO MILCZ!BÓLU MÓW!”

OCALAJMY PRAWDĘ i  PAMIĘĆ

Nowy tom wierszy  „CISZO MILCZ”! BÓLU MÓW”! odwołuje się do losów Polaków i kresowej pamięci.  O wybranych wierszach z tego cyklu  wypowiadało się wielu Czytelników  w mediach społecznościowych.

Oto niektóre z ich opinii:   

Maria Kopycińska-Lehun:  „Bardzo dobre wiersze. Trafna i czytelna metaforyka”.  Sławomir Zachariewicz:  „Zmuszają do zadumy, a tematyka bliska milionom”. Jolanta Markiewicz-Król:  „Poezja tragiczna i piękna”. Kotowicz Surowiak: „Te wiersze zostały napisane dla przyszłych pokoleń”. Elżbieta Śnieżkowska-Bielak:  „Wiersze przejmujące. Trzeba wykrzyczeć duszę”. Józefa Ślusarczyk-Latos:  Ta poezja ocala prawdę, świat i pamięć”. Jacek Kawczyński:  „Każda strofa  krzyczy,  wyje i przypomina o tamtych czasach”.  Krystyna Szybist:  „Piękne wiersze o strasznym czasie”.          Grażyna Mulczyk- Skarżyńska: „Jestem zachwycona kulturą słowa, wysmakowaną metaforyką i głębią przeżyć”. Remigiusz Gorski: „Piękna forma pamięci i literacki pomnik”. Masław Mazowiecki: „Ten smutek oczyszcza, sprawia, że wciąż wierzę w ludzkie uczucie”. Piotr Góra: „Wiersze  znakomite.  Jestem pełen podziwu i uznania”.

Zapraszam do lektury: https://sklep.magnapolonia.org/…/ciszo-milcz-bolu-mow…/

„I otworzę wasze ogrody”

CO MYŚLĄ PROFESOROWIE?

Właśnie, co myślą profesorowie o nowej książce poetyckiej Stanisława  Srokowskiego „I otworzę wasze ogrody”? 

Prof. Leszek Jazownik ( Uniwersytet Zielonogórski): „Wiersze są znakomite. To poezja wysokich lotów. Widać, że utwory wyszły spod pióra Poety wielkiego formatu. Wymowa utworów jest szczególnie wstrząsająca„.

Prof. Eugeniusz Wilkowski ( Państwowa Szkoła Wyższa im, Papieża Jana Pawła II w Białej Podlaskiej ): „I oto sięgamy po kolejny tom wielkiego piewcy Kresów. To wyraźna kontynuacja wcześniej podjętych rozważań. Pozostaje ten sam kontekst filozoficzny, głębia odwoływania się do ducha narodu, szukania odpowiedzi na pytania o jego dzisiejszą kondycję, potrzebę zachowania pamięci o Golgocie Wschodu. Jednostkowe doświadczenie Autora wpisuje się w dzieje narodu… Srokowski to mistrz metafor„.

Prof. Wiesław Ratajczak ( Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu): „Metafory zatrzymują na długo, każą umilknąć, skoncentrować się na sile i groźnej mocy pamięci. Im dłużej była zagłuszana, tym mocniej dziś domaga się uznania, także w języku poezji”.

Prof. Dorota Heck ( Uniwersytet Wrocławski): Stanisław Srokowski stawia w kontekstach historii najnowszej i indywidualnego ludzkiego losu fundamentalne pytania metafizyczne”. Mają wymiar uogólnienia kondycji cierpiących narodów (…). Język uniwersalnych symboli odwołuje się do starożytnej Grecji (…).  To poezja XXI”.  

„Prof. Jan Wawrzyńczyk: „Poruszające, bardzo osobiste wiersze” (…).
Dr  Sławomira Lisewska: „Wstrząsające… A ten „Do współczesnych poetów” – oderwać oczu nie można”.

 Dr Lucyna Kulińska: „Genialne”. 

 Gdyby ktoś chciał zamówić książkę, podajemy adres: https://sklep.magnapolonia.org/…/i-otworze-wasze-ogrody/

„Strach”

Po przeczytaniu książki Stanisława Srokowskiego nasuwa się jedno słowo, które jest tytułem zbioru opowiadań: Strach. Jesteśmy w pewien sposób „oswojeni” ze śmiercią, szczególnie w jej wymiarze historycznym. Przyzwyczailiśmy się do czytania książek o Holokauście, obozach zagłady i o wielu innych okropnościach, szczególnie ubiegłego wieku. Niestety, wielu Polaków wciąż nie wie, co działo się na Kresach Wschodnich do końca lat czterdziestych XX wieku. Takiemu stanowi rzeczy sprzyja postawa większości polityków, którzy wciąż boją się nazywać rzeczy po imieniu. A trzeba jasno stwierdzić, że setki tysięcy Polaków zostało wymordowanych w akcjach ludobójczych przez oddziały terrorystyczne z Ukraińskiej Powstańczej Armii. W sposób bestialski i bezwzględny. Właśnie o tych niewinnych Polakach, ale także o Ukraińcach, Żydach, Ormianach i Cyganach jest ta książka.

 

Stanisław Srokowski, Strach. Opowiadania kresowe

Stanisław Srokowski urodził się w 1936 roku w Hnilczu (w dawnym województwie tarnopolskim). Jest prozaikiem, poetą i dramaturgiem. Spod jego pióra wyszła m. in. słynna trylogia kresowa: Ukraiński kochanek[1], Zdrada[2] i Ślepcy idą do nieba[3]. Srokowski jest autorem monografii swojej rodzinnej miejscowości: Hnilcze. Prawda, pamięć i ból[4], w której ukazał tragedię ludobójstwa. Za tom opowiadań Nienawiść[5] otrzymał Nagrodę Literacką im. Józefa Mackiewicza[6]. Wypędzony z rodzinnych stron w 1945 roku, obecnie mieszka we Wrocławiu.

Książka jest zbiorem dwunastu opowiadań. W jednym z kresowych domów zbiera się rodzina, by wysłuchiwać relacji z tego, co dzieje się w okolicznych wioskach. O tym, jak ginęły pojedyncze osoby, ale także i całe rodziny. Przeczytamy o ludziach, którzy musieli patrzeć na śmierć swoich bliskich i którzy często tracili zmysły. Nie jest to opowieść tylko o Polakach. Znajdziemy tam losy m. in. cygańskiego małżeństwa i ormiańskiej rodziny, a także Ukraińców, którzy pomagali ludności polskiej, lub tych, których współmałżonek był Polką lub Polakiem.

Strach… opowiada o ludziach, którzy mieszkali na Kresach, a którzy w pewnym okresie swojego życia żyli w tytułowym strachu. O każdy dzień, każdą noc. Niepewni jutra. Niepewni każdej godziny. Bo zawsze mógł przyjść Ukrainiec z siekierą i wymordować całą rodzinę. Oby tylko z siekierą… Należy podkreślić, że książka Srokowskiego – zdaniem recenzującego – nie nadaje się do czytania dla osób o słabych nerwach. Autor precyzyjnie opisuje metody, jakimi mordowano ludność. Można stwierdzić, że oprawcom przyjemności nie sprawiało samo zabijanie, a sadystyczne sposoby, jakimi pastwili się nad swoimi ofiarami. Wbijanie gwoździ w głowę, ściąganie skóry z rąk (tzw. rękawiczki), rozpruwanie brzuchów (szczególnie ciężarnym) to tylko niektóre z całej palety „możliwości” ukraińskich nacjonalistów.

Publikacja zaopatrzona jest w Posłowie, w którym Srokowski przedstawia, w jaki sposób te wszystkie opisane w książce wydarzenia wpływały i wpływają na jego psychikę: Tamte zbrodnie do dzisiaj wdzierają się do moich snów i zrywają mnie z łóżka. (…) Dziecinny, niewinny uśmiech został zamordowany na zawsze. Moje dzieciństwo również zostało zamordowane.[7] W ostatnim opowiadaniu, zatytułowanym Wyznanie rezusa, autor przedstawia swój powrót do rodzinnej miejscowości po blisko pół wieku od tragicznych wydarzeń. Wraca tam razem z ekipą telewizyjną, która chciała nakręcić reportaż z tej emocjonującej chwili. Powrotu do swoich korzeni, gdzie spotka się z tymi, którzy napadali na polskie wioski. Srokowski spotyka tam Iwana Badyla, który przyznaje się przed nim, że zamordował jego ciotkę Elzę[8]. Oczywiście musiało upłynąć dużo czasu, zanim wyciągnęli jej ciało ze studni. A raczej jego poszczególne części…

Recenzujący nie ma zastrzeżeń co do formuły i języka książki. Z jednej strony jest przerażająca, a z drugiej wciągająca. Kiedy przeczyta się jedno opowiadanie, zaraz trzeba będzie sięgnąć po następne, mimo przedstawianego tam barbarzyństwa. Srokowski, kilka razy pisząc o profanacjach kościołów, przedstawia opis, jak Ukraińcy wyciągali z tabernakulum kielichy, potem komunikanty, a następnie monstrancje.[9] Fizycznie jest to niemożliwe, gdyż monstrancja jest za duża, by mogła zmieścić się w tabernakulum, zresztą nigdy nie było to praktykowane. Jeśli już, to chodzi o kustodię[10]. Kilka razy autor pisze o rosyjskich żołnierzach[11]: bardziej poprawny byłby przymiotnik sowiecki lub ewentualnie radziecki.

Warto byłoby się zastanowić (i jest to bardziej sugestia wobec Wydawnictwa Fronda), czy w ewentualnych kolejnych wydaniach Strachu nie umieścić zestawienia bibliograficznego obejmującego naukowe i popularnonaukowe publikacje dotyczące ludobójstwa na Kresach. Wydaje się, że wiele osób coraz częściej sięga po różne opowieści na ten temat: można byłoby pomóc zainteresowanym w dotarciu do profesjonalnych publikacji. Wobec tego, że wciąż są to kwestie, których nie porusza się zbyt często w życiu publicznym, taka formuła mogłaby pomóc spełnić postulat uświadomienia wielu osób w sprawie tego, co działo się na rubieżach II Rzeczypospolitej.

Wielu ludzi (także polityków) powtarza, że należy zostawić wreszcie przeszłość, a zająć się przyszłością. Nie ma bardziej bzdurnego sformułowania. Po co zajmować się dziejami? Bo tylko pamięć ratuje świat. I trzeba wszystko powtarzać, by pamięć nie rdzewiała.[12] To właśnie na Ukrainie od kilku lat gloryfikuje się Stepana Banderę i wszystkich, którzy działali w ramach UPA. Te bestialstwa na wielu nacjach część Ukraińców nazywa walką o samoistną Ukrainę. A polskie państwo nie dość, że nie dba o pamięć o tych ofiarach (czego przykładem jest działalność Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa), to także wspiera tych, którzy często wyżynali całe wsie. Warto, by każdy z nas, czytając książkę Stanisława Srokowskiego, zadał sobie pytanie: Quo vadis Polonia? W stronę szacunku, czci oraz pamięci o swoich córkach i synach czy w stronę strachu, lęku i zapomnienia o nich?

http://wiekdwudziesty.pl/stanislaw-srokowski-strach-opowiadania-kresowe/  

Tytuł: Strach. Opowiadania Kresowe
Autor: Stanisław Srokowski
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Fronda
Liczba stron: 256

[1] S. Srokowski, Ukraiński kochanek, Kraków 2008.

[2] Idem, Zdrada. Powieść kresowa, Kraków 2009.

[3] Idem, Ślepcy idą do nieba, Kraków 2011.

[4] Idem, Hnilcze. Prawda, pamięć i ból, Warszawa 2013.

[5] Idem, Nienawiść. Opowiadania kresowe, Warszawa 2006.

[6] Nagroda ta jest przyznawana corocznie (od 2002 roku) autorom publikacji literackich, dotyczących życia społeczno-politycznego, historycznych i krytycznoliterackich.

[7] S. Srokowski, Strach. Opowiadania kresowe, Warszawa 2014, s. 247.

[8] Ibidem, s. 234, 237.

[9] Ibidem, s. 37, 107.

[10] Naczynie liturgiczne wykonane z metalu w kształcie puszki, w Kościele katolickim przeznaczone do przechowywania w tabernakulum konsekrowanej wielkiej hostii.

[11] S. Srokowski, Strach…, s. 141-142.

[12] Ibidem, s. 98.

Wzięte z „Gazety obywatelskiej”

W 2021 r. ukazał się tom poetycki „Ciszo, milcz! Bólu, mów!” Stanisława Srokowskiego, będący wyjątkowym głosem upominającym się o pamięć w dziedzictwie Kresów, zwłaszcza o ofiarach ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. I oto sięgamy po kolejny tom wielkiego piewcy Kresów „I otworzą się wasze ogrody”. To wyraźna kontynuacja wcześniej podjętych rozważań. Pozostaje ten sam kontekst filozoficzny, głębia odwoływania się do ducha narodu, szukania odpowiedzi na pytania o jego dzisiejszą kondycję, potrzebę zachowania pamięci o Golgocie Wschodu. Jednostkowe doświadczenie Autora wpisuje się w dzieje narodu. Te dwa wymiary – pełne tragizmu – uzupełniają się i przeplatają, w łączności z ponadczasowymi treściami ludzkiej egzystencji. Stajemy przed realną obecnością zła, symbolem którego pozostaje demon, a piekło z metafory przechodzi w rzeczywistość, wykreowaną ludzkimi umysłami i rękami. Jest ono znaczone ogromem wyrządzonych krzywd, morzem cierpień. Raz zadano rodakom śmierć fizyczną, teraz stajemy przed zagrożeniem zapomnienia, śmiercią w wymiarze moralnym, duchowym. Trwa zatem walka o polską pamięć. Powinniśmy wymagać, aby zło nazywać po imieniu, wprost, bez używania eufemizmów, by nieskrępowanie szukać prawdy, nie ulegać presji, narzucanej destrukcji. Te wszystkie warstwy – dawnych i dzisiejszych zaistnień – wpisane zostały w najnowszy tom Stanisława Srokowskiego. Został on dedykowany ofiarom ukraińskich zbrodni z lat 1939– 1947, ale także tym Ukraińcom, którzy ratowali Polaków. Przez Autora zostali oni nazwani bohaterami.

Na okładce widzimy Lucasa Granacha starszego „Sąd Ostateczny”, czyli czas osądu zbrodni i wymierzenia kary. Jest też „Sąd Ostateczny” Hansa Memlinga. Ten przekaz można odbierać metaforycznie, eschatologicznie, szukając w nim odpowiedzi na najtrudniejsze pytania, związane z osobowym bytem ludzkim. Zadający śmierć spod znaku tryzuba zabijali niewinnych, stąd „Rzeź niewiniątek” Nicolasa Poussina, podobnie „Rzeź Pragi” Juliusza Kossaka. Dotykamy także porównania drogi krzyża Polaków na Kresach do Drogi Krzyżowej Chrystusa. Wszystkie te plastyczne pola metaforyczne pogłębiają zadumę Stanisława Srokowskiego nad teologią dziejów narodu, stają się swoistym polem magnetycznym ukazującym zrodzone wówczas napięcia. One nadal są, pomimo upływu czasu. I nie wolno nam o nich zapominać.

Były lata, kiedy Polacy manifestacyjnie zachwycali się św. Janem Pawłem II. Ten wyjątkowy syn naszego narodu podkreślał: narody, które tracą pamięć, schodzą do rzędu plemienia. Wiele razy akcentował, że pamięć pozostaje podstawą tożsamości kulturowej, a przez to i narodowej. Pamięć i tożsamość pozostają filarami świadomego uczestnictwa we wspólnocie narodowej („Pamięć i tożsamość”). Wielki romantyk, Cyprian Kamil Norwid upominał: Ojczyzna to ziemia i groby, a narody, które tracą pamięć, tracą też życie. Odwołajmy się jeszcze do słów Józefa Piłsudskiego, który podkreślał: naród, który traci pamięć przestaje być narodem – staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmujących dane terytorium i innym razem: Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości. Stanisław Srokowski upomina się właśnie o tak postrzeganą pamięć, dającą gwarancję, że Polacy pozostaną narodem, a polskość przestanie być ciężarem. W poetyckim dialogu z duchem Polski zaznaczył, że poprzednie pokolenia pozostawiły Budowle ducha, świątynie wiary. Miałaś Polsko – podkreślił – dobry smak i gust,/ kochałaś Piękno i Prawdę. W domyśle, tyle wnosiłaś cywilizacyjnie. Pojawili się jednak mordercy i podcięli twojej pieśni gardłaPoeta ma świadomość, że Osłabiła nas niewola. Złamały słabe charaktery. Miałaś Polsko – kontynuuje – wielkie serce, dla wszystkich, za wielkie dla łajdaków. I w prowadzonej narracji zaakcentował: Nadchodzi czas, kiedy zamkną/ nam usta, splugawią ołtarze./ Już stoją u twoich bram,/ naciągają łuki i mierzą w serce.

Piszący podkreśla, że przekleństwem współczesnych poetów jest fakt, że Nikt nas nie słyszy, nikt nas nie/ widzi, nikt nas nie rozumie. Czy rzeczywiście dotyczy to wszystkich poetów? Odwołajmy się do wiersza z poprzedniego tomu „Do współczesnych poetów”. W wezwaniu przepojonym bólem zwraca się do nich, dlaczego nie rozumieją znaków czasu, dlaczego piszą wiersze o niczym,/ hymny pochwalne na cześć/ destrukcji i duchowej pustki? Intencje Stanisława Srokowskiego może zrozumieć jedynie częś

piszących wiersze, ci, którzy rozumieją kategorię dziedzictwa i ogarniają istotę pamięci, służbę prawdzie i pięknu. Inni uczestniczą w ceremonii wlewania w przestrzeń życia narodowego względności i nazywania tego „nowoczesnością”. Dramat świadomych poetów jest tym większy – akcentuje autor – że Twój lud, Ojczyzno, staje się ślepy i głuchy./ Nie umie już krzyczeć, nie umie warczeć ani gryźć („Wiersze na wygnaniu”). Dlatego potrzebni są nowi prorocy, by istnienie istniało, a nicość nie chichotała z otchłani. Poeta szuka polskiej duszy, która przecież wszystko – co narodu dotyczy – musi śledzić („Potrzebni prorocy”).

Najbardziej przejmujące, poruszające głębie wnętrza czytelnika, są utwory wpisane w bezpośrednie doświadczenia Stanisława Srokowskiego. Jest ono ogromne, wszak wszystko poznał z autopsji. Młoda pamięć każde zaistnienie zapisała, a dojrzały poeta światem metafor przypomina tamten świat, pełen tragizmu („Huta Pieniacka”, „Zanim stały się”, „Wyśpiewaj”, „Lamenty czystych dusz”). Bezpośrednio dotykał też zakresu dechrystianizacji, jaka się wówczas dokonywała w duszach zniewolonych nacjonalizmem. Duchowni nie tylko błogosławili słowami, ale przekazywanymi znakami. Święceniem narzędzi zbrodni stawali po stronie mordujących, to Popi unosili wysoko ręce,/ i kierowali wzrok ku niebu („Modlitwa II”). Uczestniczyli także w grzebaniu znaków polskości: Grzebali popi w dołach, wyrwach i lejach/ mundury, orzełki, flagi i godła,/ i przeciągali palcem po szyjach,/ chowali nas, Panie, w kadzidłach/ i modłach („Ciemności pienia”).

I mogą się pojawić głosy, że w obliczu aktualnej wojny na Ukrainie tego rodzaju poezja, a przez to i każda forma odczytywania, interpretacji, jawi się jako zbędna, szkodząca. Rzeczywiście, Ukraińcy stanęli przed wielką dziejową próbą. Nie można jednocześnie nie zauważyć, że żaden naród w takim zakresie nie wyciągnął do nich ręki, w jakim uczynili to Polacy. I w tym – również złowrogim czasie – dostrzeżmy znaki, by wreszcie podjąć normalną dyskusję o pojednaniu. Strona polska tyle razy przebaczała, prosi jedynie o wskazanie miejsca zagrzebania pomordowanych ciał, by bliscy mogli dokonać chrześcijańskiego pochówku. Podkreślmy, dokonać chrześcijańskiego pochówku, dla ateistów niech będzie pochówku z wymową Antygony Sofoklesa. Są przecież wartości uniwersalne. Dotąd – ze strony ukraińskiej – było jedynie milczenie. Pochylmy się nad spuścizną bł. władyki Grzegorza Chomyszyna, zwolennika pojednania naszych narodów. Niezwykle pomocna może być wizja Wacława Lipińskiego, twórcy nowoczesnego konserwatyzmu ukraińskiego. Jest tyle wspólnych obszarów łączących nas, nie doraźnych, dyktowanych chwilowymi emocjami, a wspartych na sferach idei, ponadczasowych treściach. Powinna nas łączyć Ewangelia, ale Ona najwyraźniej jest zbyt trudna. Nie ma innej racjonalnej drogi, pozostaje uczciwy dyskurs, przebaczenie, przy zachowaniu pamięci, wszak to ona jest jedną z warstw tożsamości, dziedzictwa. Ludzie kultury – podkreśla Stanisław Srokowski – mają swój kodeks, jakże inny od polityków czy umysłów zniewolonych, który każe poszukiwać prawdy. I pozostańmy przy tej konstatacji.

Eugeniusz Wilkowski

Od redakcji: Prof. Eugeniusz Wilkowski jest wielce zasłużony dla polskiej kultury i Polski. Z wykształcenia filozof i historyk, autor licznych prac naukowych i publicystycznych. W stanie wojennym internowany, a potem aresztowany za działalność niepodległościową. W latach 1989–1993 senator z województwa chełmskiego. Obecnie prowadzi ambitny dwumiesięcznik „Powinność” w Chełmie.

OPINIE WYBITNYCH KRYTYKÓW W  JĘZYKU ANGIELSKIM:

„COME TO CRY”
(novel)
The novel by Stanislaw Srokowski (…) is like Beckett’s „Waiting for Godot”, except that it is set in the reality of Polish peasants. The characters are waiting for signals from their sons like Beckett’s protagonists are waiting for Godot. It is a very interesting and original work.
Michal Glowiński, literary theorist and critic, novelist

The novel by Srokowski gains a universal dimension; becomes an existential treatise on human condition.
Jaroslaw Haak, literary critic

Srokowski writes a pure prose. The emerging world is a universe of its own and a peephole into what is the most remote, ultimate, almost metaphysical.
Marek Jodlowski, poet, literary critic

Srokowski speaks for those who are deprived of any chances.
Krzysztof Nowicki, poet, literary critic

Finally, a new phenomenal book.
Henryk Worcell, novelist

„BEELZEBUB’S DREAM”
(novel)
It is a satirical and grotesque work; a milieu satire and a humorous lampoon of poses, coteries, animosities, inner arrangements, false pretence, attitudes and mentality of local big fish.
Janusz Termer, litrary critic

„THE GHOSTS OF CHILDHOOD”
(novel)
Srokowski found a unique and idiosyncratic way to depict a nightmare of human suffering: of a Polish, Jewish and Ukrainian child. The work echoes „One Hundred Years of Solitude” and „The Tin Drum”. This is a very original and learned novel; the best and the most interesting book in the author’s literary career.
Janusz Termer

Since Leopold Buczkowski’s dilogy „Black Torrent” and „The Doric Cloister” the Polish literature has lacked an equally poignant vision of those dramatic experiences. It is an exceptionally artistically evocative and important book, the value of which is comparable to the finest literary achievements.
Waclaw Sadkowski, literary critic

„THE REPATRIATES”
(novel)
The moment he emerged, Srokowski displayed a fully developed, original talent, instantly gaining the praise of critics and the audience. „The Repatriates” (…) has been acknowledged as the book of the year.
Waldemar Smaszcz, literary critic

The parting with the deceased world saturates the microcosm of „The Repatriates” (…) The lament of the characters (…) is in itself one of the most beautiful threnodies ever to be found in the Polish literature.
Tomasz Milkowski, literary critic

It is a metaphor of human fate and an alarming literary vision of a drama experienced by a community made to give up everything they owned.
Leszek Bugajski, literary critic

This is a prose which brings back the echoes of Grass and Marquez.
Polityka

„The Repatriates”, a contemporary epos, (…) is a record of critical events in the history of a nation (…) It reminds me of „The Peasants” by Reymont.
Stanislaw Stanik, literary critic

Srokowski (…) explores boldly, even uncompromisingly, the issues that fascinate him. To his credit, he accentuates his artistic profile. Historians and sociologists (…) will find an inestimable material in this novel (…), they should study this prose attentively and humbly (…) Srokowski represents the avant-garde approach towards this difficult, distressing but necessary pursuit (revaluation of the burden of time in the general consciousness).
Wacław Sadkowski

„FEAR”
(novel)
„Fear” is an unusual novel in the contemporary literature.
Tadeusz J. Zólcinski, literary critic

Srokowski studies an exceptionally important issue which has so far been the object of cognitive pursuits of psychologists, sociologists of culture or which displayed sudden relevance in past eminent works studied by our contemporaries. Today, this theme is explored in works of modern novelists.
Michal Boni, literary critic

This novel is a peculiar anatomy of love (…) It brings echoes of Antonioni, of the great precision of psychological reasoning. It also treats about the psychology of the act of creation – one of the most beautiful adventures created by a man.
Jaroslaw Haak

„Fear” is a work that is (…) effective, reads well and fast. This is a true love novel and will surely be a success.
Michal Glowiński

„LITTLE BUGS”
(novel)
The novel (…) is altogether unconventional; it has an anti-plot (…) The author treats the language – according to the avant-garde imperative – as one of the novel’s themes, or even as one of its characters. He plays with it (…) introduces radical consequences derived from Gombrowicz and Witkacy so as to filter them through Joyce-like ideas (…) By these means, Srokowski reflects artistic orientations of the contemporary world prose (…) With this novel, the author stands in one line with Parnicki or Buczkowski. The literary trend of experimenting with language has apparently gained a new follower.
Waclaw Sadkowski

Srokowski attempted to write a Novel Like No Other Novel. A novel that in some way is like the modern Book of all Books, a substitute for the Great Fiction in which the Wisdom of all Matter would manifest itself through literary disguise. He thus attempted to write the Great Epos of His People.
Anna Borowa, literary critic, publicist

„LOVE AND DEATH”
(poetry; premiere, 2005)
I read the collection of poems for the first time while on plane from Philadelphia to Providence and then again and again and again. Later on, I returned to individual poems and tried to plunge into the very essence of pain and love contained therein so as to grasp the author’s inspirations and make friends with his soul. Dear readers, so many perfect poems will you come across in this collection, poems which will evoke pensiveness, reflections, philosophical considerations. They are all worth reading. I strongly encourage you to do so.
Walter Hoffman, poet, Literakcja, USA

The latest collection of poems by Srokowski is undoubtedly a distinguished one. In spite of a heavy load of themes and richness of references, readers will not stray from the artistic tracks. On the contrary, one of the main impressions is that our eyes open to that extraordinary expanse into which the lyrical subject – the keeper of the overpowering experiences – is leading us.
Artur Adamski, critic, publicist, Rubbikon

I am so thankful for „Love and Death”. MAGNIFICENT! I pray to God to bless me with the skill to write like you do. This is magnificent, beginning with „To Mary, for all beauty she gave me” to:

„For twenty years of silence,
meadow, on which my verses
graze and drink from the spring
of pure death” (…) My CONGRATULATIONS!

(excerpt from a letter by Leszek Czuchajowski, an American scholar of Polish origin, poet and playwright)

Splendid. To tell the truth, long has it been since I last read equally excellent poetic book (…) Comparable to poems by Nowak, Grzesczak, Nowicki (…).
Krzysztof Gąsiorowski, poet, literary critic

When writing about himself, Srokowski places himself in mythology. Thus, writing about a contemporary man, Srokowski searches for his roots in the past and at the dawn of culture and civilization. Landscapes have changed. We may have slightly less exotic names. But our condition has not changed. Nor have our needs and fears. It is not a distressing book, though. On the bright side is Maria, the muse of the narrator-protagonist-poet; as is the light which makes life worth living. Maria builds harmony, brings peace, and shows a deeper sense of suffering.
Remigiusz Grzela, poet, Parnassus

Some of the „Love and Death” collection poems are very beautiful and remind me of „The Song of All Songs” verses. The hospital poems are excellent and exceptionally emotive, with Maria – the symbol of life reversing evil spells – interwoven between them. It is obviously the best (…) collection of poems; probably one of the best books.
Józef Baran, poet

„THE ACADEMY OF WRITING NURSERY RHYMES”
(magic fairy tale for children, Chicago, USA, http://dsp.go.pl)

Readers’ comments on the books from this series:

A fantastic book (…) funny (…) with amusing nursery rhymes (…); it talks about the impossible.
(a pupil in the 3rd grade of Elementary School in Brzeg Dolny)

The book contains universal messages; educates. The four year olds and the sensitive nine year olds will equally love it. I would recommend this book to be included in the school obligatory reading list.
Ewa Matysek-Bursztynowicz, teacher, librarian, Elementary School No. 6 in Brzeg Dolny

Children reacted with spontaneous laughter, were focused and listened attentively. They said the book reminded them of Harry Potter.

I can’t wait to read the latest Patryk’s adventures.
(Radoslaw Szumilas, a pupil in the 3rd grade of Elementary School No. 6 in Brzeg Dolny)

„CIEMNE WZGÓRZA ARKADII”

„CZY PANA POEZJA JEST ELITARNA”? 

pytała Stanisława Srokowskiego  jedna z czytelniczek. Na to pytanie autor będzie odpowiadał  3 lutego 2023 r. o godz. 18,00 w KMiL na spotkaniu  promującym książkę „Ciemne wzgórza Arkadii”.   

Stanisław Srokowski znany jest z  wielu powieści, zbiorów opowiadań i książek kresowych oraz z tomów poezji. Ostatnio opublikował nowy zbór wierszy pt. „Ciemne wzgórza Arkadii”. Składają się na ten tom strofy poświęcone pięknu i tragedii Kresów, życiu na pięknej ziemi, wywózkom, wypędzeniu i zbrodniom ukraińskim. O jego  wierszach pisali  badacze literatury,  profesorowie uniwersytetów, krytycy literaccy i  wyrażali  uznanie, i podziw dla zaskakującego sposobu budowania  ekspresyjnych obrazów artystycznych. O wierszach z cyklu Ciszo milcz! Bólu mów!,  I otworzę wasze ogrody prof. Dorota Heck z  Uniwersytetu Wrocławskiego mówiła: „Stanisław Srokowski stawia w kontekstach historii najnowszej i indywidualnego ludzkiego losu fundamentalne pytania metafizyczne. Mają wymiar uogólnienia kondycji cierpiących narodów (…). Język uniwersalnych symboli odwołuje się do starożytnej Grecji (…). To poezja XXI w”.   Prof. Leszek Jazownik z Uniwersytetu Zielonogórskiego dodawał:  „Wiersze są znakomite. To poezja wysokich lotów; (…) utwory wyszły spod pióra Poety wielkiego formatu. Wymowa ich jest szczególnie wstrząsająca„. Dołączał  także  prof. Wiesław Ratajczak z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i wspominał   „Metafory zatrzymują na długo, każą umilknąć, skoncentrować się na sile i groźnej mocy pamięci”. A prof. Eugeniusz Wilkowski z Państwowej Szkoły Wyższej w Białej Podlaskiej twierdził: (…) „sięgamy po kolejny tom wielkiego piewcy  Kresów. Pozostaje ten sam kontekst filozoficzny, głębia odwoływania się do ducha narodu, szukania odpowiedzi na pytania o jego dzisiejszą kondycję, potrzebę zachowania pamięci o Golgocie Wschodu…  Srokowski to mistrz metafor„. 

 ***

W nowej książce Ciemne wzgórza Arkadii” strofy Srokowskiego  wiele mówią o bólu,  cierpieniu i zdradzie, o  lęku, miłości i wygnaniu, o obcości i samotności,  a przede wszystkim  o naturze zła, o uniwersalnych  egzystencjalnych problemach człowieka. Odsłania się odwieczny mit zagubienia, poszukiwania i ocalania.  Pesymistyczna wizja rzeczywistości  splata się z wiarą w sens i odradzanie ludzkiej egzystencji.  Srokowski chwyta istotę współczesnego świata, jakby powiedział Gadamer, odsłania  rozpad, degenerację  i rozsypywanie się wartości. Bije z tych strof światło głębokiej, tragicznej  prawdy oraz  duchowej siły porządkującej. Widzą to tłumacze jego poezji w Stanach Zjednoczonych i propagują ją w amerykańskich kręgach literackich.   Srokowski stworzył własny styl i wyrazistą estetykę. „Ciemne wzgórza Arkadii” to znakomity prezent dla przyjaciół i znajomych, a przede wszystkim dla miłośników ambitnej poezji. Można tomik  zamówić w księgarni internetowej: https://sklep.magnapolonia.org/…/ciemne-wzgorza…/   Polecamy.