NAJGROŹNIEJSZA KSIĄŻKA W PRL?!

Najgroźniejsza, czyli tępiona nie tylko przez polską cenzurę. Główny atak wyszedł od ambasadora sowieckiego, B. Aristowa. Zresztą, z tą powieścią, bo to powieść, miałem kłopoty od samego początku. Najpierw z tytułem. Dałem jej bowiem tytuł „Wypędzeni”. Chodziło o Kresy i przymusową wywózkę naszych rodaków po wojnie na Zachód. Kilka wydawnictw odrzuciło, nie akceptując tego tytułu. Pozostał do zaakceptowania tytuł „Repatrianci”, bo tak wtedy o wyrzuconych z Kresów mówiono. I z takim tytułem powierzyłem książkę chyba najlepszemu wtedy wydawnictwu „Czytelnik”. I wówczas właśnie wkroczył do akcji ambasador sowiecki w Polsce, Aristow. A były to lata 80 -te XX w. I zakazał publikacji, bo była to wedle niego książka antyradziecka. Wydawca wstrzymał więc tytuł na kilka lat, aż do 1988 r. A już nadchodziła zmiana systemu. I książka mogła się wreszcie ukazać, zresztą po ataku polskiej cenzury. Takie to były dzieje.